Szczerze mówiąc przez te dni, kiedy nie było żadnego posta, nie robiłam nic ciekawego. Szkoła, dom, szkoła, dom itd. Nie wiem dlaczego, ale już nie chce zimy... jest za zimno! Tak, wiem moje zdanie szybko się zmieniło. O wiem! Chce żeby było ciepło i był śnieg! To idealne połączenie! Troszkę nierealne ale trudno. A co słychać nowego w tym poście?
Jakiś czas temu mama kupiła mi płyn do kąpieli z Avon, o który prosiłam - całkiem o nim zapomniałam, a dodatkowo do niego mgiełka do ciała. Zawsze każdy mówił że mgiełki ładnie pachną itp. Czy tak jest naprawdę? Otóż po otwarciu niby nic wielkiego...ale po naciśnięciu ach... chciałam aż spróbować. Nawilżająca mgiełka do ciała z masłem shea - cała nazwa. Pięknie pachnie i jest bardzo gęste. Troszkę ciężko idealnie go rozsmarować. Według instrukcji należy spryskać ciało i delikatnie wmasować - tak też zrobiłam. Zapach na skórze utrzymywał się aż do rana. POLECAM!
Tą pierwszą rzeczą o której wspomniałam jest płyn do kąpieli. Czy jestem zadowolona? Nie bardzo. Po otwarciu "wieczka" pachniało identycznie jak płyn do prania! Z tej serii miałam jeszcze płyn o zapachu arbuzowym i był znacznie fajniejszy. Ładniej pachniał, kolor też niczego sobie. Ten taki sobie, więcej nie kupię.


Gdy wyszłam po obiedzie na dwór powoli się ściemniało. Mało czasu miałam na zdjęcia, a Roxi ze mną nie współpracowała. Zdjęcia - totalna katastrofa. Wyostrzenie nie tam gdzie trzeba, niektóre rozmazane, zamazane, T R A G E D I A. Nigdy więcej nie robię zdjęć na ostatnią chwilę. Tak czy inaczej pokaże wam kilka zdjęć Roxi + kilka innych.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz